Piłem w Spale, spałem w Pile

h

Idą sobie polną drogą tacy, którzy dużo mogą.

                                  Fis

Trąbka im do marszu gra.

Dyrektory i prezesy, łase toto na sukcesy,

                      h

a tymczasem ja:

 

h

Piłem w Spale, spałem w Pile i to jak na razie tyle!

Fis

Heeej, o hej… Znak szczególny mam na ciele, wytatuowany jeleń!

h

Heeej, łoo heej! On ma rogi gdzie ja mięśnie, jak ja schudnę, to on wklęśnie!

Fis

Heeej, o hej… Piłem w Spale, spałem w Pile, i to jak na razie tyle!

h

Heeej, łoo heej.

h

Na co mnie tam do cholery, te zaszczyty, te ordery,

                  Fis

rauty, gale itp.

Mnie do szczęścia nie potrzeba ani igrzysk, ani chleba.

                      h

Ważne tylko, że:

 

h

Piłem w Spale, spałem w Pile i to jak na razie tyle!

Fis

Heeej, o hej… Znak szczególny mam na ciele, wytatuowany jeleń!

h

Heeej, łoo heej! On ma rogi gdzie ja mięśnie, jak ja schudnę, to on wklęśnie!

Fis

Heeej, o hej… Piłem w Spale, spałem w Pile, i to jak na razie tyle!

h

Heeej, łoo heej.

h

A najgorsi to są młodzi, świat przez młodych na psy schodzi,

                                     Fis

żadnych marzeń, tylko pic.

Syn studiuje medycynę, martwię się tym moim synem.

                     h

Nie osiągnął nic…

 

h

Nie pił w Spale, nie spał w Pile, życia już zmarnował tyle!

Fis

Heeej, o hej… Dobrze że choć na kolanie ma tatuowaną łanię!

h

Heeej, łoo heej! Jak przykucnie to jest hiena, jednak coś zostaje w genach.

Fis

Heeej, o hej… W czasie studiów jego matka hienę miała na łopatkach.

h

Heeej, łoo heej! łoo heej! łoo heej.

Królowa nadbałtyckich raf – II (0)

D
Słodycz jego ust
h                     e        A
Smakowała w tańcu,
D
Trochę gniótł ją w biust
h                  e           A
Gruby, złoty łańcuch
D                             h
On jej obiecał gwiazdkę z nieba,
     e                         A
Że zestrzeli sztuczny kwiat,
fis                           h
Że po sezonie sprzeda kebab
    e                         A
I że wyruszą razem w świat

 

D                         h
Spójrzże na mnie ejże,

     e                                  A
No weźże płyńże do mnie w pław

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Nadbałtyckich Raf

                    D

Ona mu co dnia
h                     e        A
Muszli sznur nawleka,
                     D     h            e        A

Mówi mu, że ma odlotowy siekacz
D                   h
Że kilogramów parę zgubi,
e                     A

Że pieniędzy będzie dość
fis               h
I że jej mąż go też polubi,
                   e                      A
Bo w sumie to w porządku gość

 

D                         h
Spójrzże na mnie ejże,

     e                                  A
No weźże płyńże do mnie w pław

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Nadbałtyckich Raf

                         D

Chociaż trochę żal…
h                          e        A
Skończy się, jak zwykle

                        D    

On odjedzie w dal

h                    e        A

czarnym motocyklem
D                        h
Jeszcze go kiedyś spotka w windzie
     e                         A
I bez emocji da mu w twarz,
fis                        h

Bo przecież wie, że on gdzie indziej
                   e                         A
Na setkach innych polskich plaż

 

D                         h
Spójrzże na mnie ejże,

     e                                  A
No weźże płyńże do mnie w pław

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Podkarpackich Raf


D                         h

Spójrzże na mnie ejże,

     e                                  A
No weźże płyńże do mnie w pław

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Świętokrzyskich Raf…

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Mazowieckich Raf…

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Warmińsko-Mazurskich Raf…

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Górnośląskich Raf…

D                h
Ja ci się obejrzę!

e                       A
Królowo Białowieskich Raf…

Jeśli chcecie gdzieś przenosić to w Bieszczady

G
Warszawiacy śpiewają o Wiśle
C
Ci z Olsztyna śpiewają o Łynie
a
Ci z Katowic o, ciężkim przemyśle
      G                 C           D
My śpiewamy o tamie w Solinie


G
Tutaj wszystko ładniejsze i lepsze
C
W porównaniu na przykład z Krakowem
a
Czysta woda i czyste powietrze
                 G              C     D
Choć pod Jasłem są pola naftowe


C          G        D       G
Wielkie nieba, co za wrzawa
C                 D               G
Chcą przenosić, ale gdzie?
              C                  G               C
Olsztyn, Kraków, czy Warszawa
       G         C        D
A ja jednak myślę że


        a                       D                     G
Jeśli chcecie gdzieś przenosić to w Bieszczady
         C          D                G        G7
Bo to idealne miejsce dla stolicy
C                  E                         a                  c
Komuniści z ludowcami mogą wchodzić tu w układy
             G                 D             G
W razie czego maja blisko do granicy

a                       D                         G
Tu najlepszy, najżyczliwszy żyje naród
C                           D                   G      G7
I nie prawda, że tu bieda, głód i nędza
C                               E                        a       c
Na mieszkańca nam przypada samej ziemi 6 hektarów
G                                      D       G
Tona drewna, niedźwiedź i 2/3 księdza


            G
Spoglądają krakowscy poeci
C
Na warszawskich poetów z wysoka
a
Lecz przypomnę panowie, że przecież
                G             C                D
Już przed wami był Grzegorz z Sanoka


G
Po tych scieżkach pan Szwejk spacerował
C
Był Jagiełło z małżonka i świtą
a
Przebywała tu Bona królowa
         G            C                   D
Oraz Gierek z Josipem Broz Tito


C          G        D       G
Wiatr się tłucze po Tarnicy
C          D               G
Otulonej płaszczem gwiazd
      C                G        C
Ale wróćmy do stolicy
       G         C            D
I powtórzmy jeszcze raz

        a                       D                     G
Jeśli przenieść to w Bieszczady, bo panowie
         C          D                G        G7
Każdy z was odnajdzie tutaj cos swojskiego
C                  E                         a                  c
Jak przed laty w gęstym lesie stoją dacze w Arłamowie


             G                 D             G
A w Jabłonkach stoi pomnik Świerczewskiego
a                       D                         G
Tu najlepszy, najżyczliwszy żyje naród
C                           D                   G      G7
I nie prawda, że tu bieda, głód i nędza
C                               E                        a       c
Na mieszkańca nam przypada samej ziemi 6 hektarów


G                                      D       G
Tona drewna, niedźwiedź i 2/3 księdza
a                       D                         G
Wiec przenieście te stolice pod Tarnice
C                           D                   G      G7
Gdzie nocami diabeł z lichem w karty rżnie
C                               E                        a       c
Prosi o to Małgorzata – dziecko Łodzi robotniczej
G                                      D       G
I stoczniowiec z Gdańska – Aleksander G.

Wiesiek idzie

h                     E7                   h      E7

Raz staruszka błądzącego w lesie

h                 E7              Fis7

Ujrzał lisek przywiędły i blady

h                     E7                   h      E7

I pomyślał – znowu idzie Wiesiek

G                   fis                    h       E7 h E7

Wiesiek idzie, nie ma rady na to

 

G     A             D          h

I podreptał do nory po ścieżce

G         A        D                   h

I oznajmił stanąwszy przed chatą

G         A        D            h

Swojej żonie, lisicy Agnieszce

G                   fis                    h       E7 h E7

Wiesiek idzie, nie ma rady na to

h                     E7                   h      E7

Zaś lisica zmartwiła się szczerze

h                 E7              Fis7

I machnęła łapkami obiema

h                     E7                   h      E7

Matko Boska, bądź ostrożny, Jerzy

G                   fis                    h       E7 h E7

Wiesiek idzie, nie ma rady na to

 

G     A             D          h

I podreptał do nory po ścieżce

G         A        D                   h

I oznajmił stanąwszy przed chatą

G         A        D            h

Swojej żonie, lisicy Agnieszce

G                   fis                    h       E7 h E7

Wiesiek idzie, nie ma rady na to                    

           

h                     E7                   h      E7

A był sierpień, pogoda prześliczna

h                 E7              Fis7

I tętniło życie w zagajnikach

h                     E7                   h      E7

Oprócz lisów nikt chyba nie myślał

G                   fis                    h       E7 h E7

O nadejściu Wieśka kłusownika

 

G     A             D          h

I podreptał do nory po ścieżce

G         A        D                   h

I oznajmił stanąwszy przed chatą

G         A        D            h

Swojej żonie, lisicy Agnieszce

G                   fis                    h       E7 h E7

Wiesiek idzie, nie ma rady na to


Co to idzie…

h                     E7               h      E7

Raz staruszek spacerując wokół

h              E7                 Fis7

Zagajnika borsucza pieczara

h                  E7      h      E7

Ujrzał nagle 4 pory roku

G        fis                   h       E7 h E7

4 pory i to wszystkie na raz

 

G     A             D          h

I podeptał do domu po dróżce

G          A      D               h

Przydeptując łeb leżącej kobrze

G     A             D          h

I oznajmił swej żonie staruszce

G             fis                    h       E7 h E7

Oj Halino coś ze mną nie dobrze

h                E7                 h      E7

Zaś Halina zmartwiła się trochę

h           E7                    Fis7

I zrobiła napar z kwiatu mięty

h                  E7                   h      E7

Oj staruszku toż to przez te prochy

G                     fis              h       E7 h E7

Weźże wyrzuć te cholerne skręty

 

G     A          D               h

A ty jeszcze popijasz to piwem

G     A          D              h

I wychodzisz do roboty w gaju

G     A            D          h

Już podobno nadali ci ksywę

G                   fis                h      E7 h E7

Postrach lasu – gajowy na haju

h                  E7              h      E7

Była wiosna zagajnik rozkwitał

h            E7                Fis7

I pogoda była całkiem dobra

h                        E7            h      E7

Państwo pewnie chcieliby zapytać

G                        fis                h       E7 h E7

Skąd w tym lesie znalazła się kobra

 

G          A                 D           h

Nim w oklaski złożą państwo dłonie

G       A        D          h

Jakoś to się wyjaśnić postaram

G        A          D           h

Tak naprawdę to to był zaskroniec

G                   fis              h       E7 h E7

Z tym że duży i że w okularach

 

W okularach, w okularach…

Przejdź do treści