Nostalgia

A              (D7)                 A

Dziś odwiedziła mnie nostalgia,

D7                                      A A7

We włosach miała morską sól,

D7                               A                    fis

Mówiła coś od rzeczy o brzuchatych żaglach,

h            E7   A/A7

Z butelki piła rum.    

 

A           (D7)                A

Siedziała u mnie aż do rana,

D7                                    A A7

Mieszała z rumem cierpki gin,

D7                         A               fis

Paliła czarny tytoń, na gitarze grała,

h          E7 A/A7

Opowiadała sny.

 

A            (D7)               A

O samym środku niepogody,

D7                                         A A7

O falach stromych i wiatrach złych.

D7                                   A                  fis

Cyklon z podbitym okiem, ale jeszcze młody,

h               E7     A/A7

W pokoju zaczął wyć.

A            (D7)             A

A potem pasat tu przyleciał,

D7                                 A A7

Tańczyły bryzy słonych mórz.

D7                                A                         fis

Zbudzona żona woła: “Zamknij drzwi bo przeciąg,

h              E7       A/A7

I przestań już się tłuc!”

 

A              (D7)                 A

Lustro ma zapuchnięte oczy

D7                             A A7

I twarz jak rozłupany pień.

D7                              A                 fis

Cóż, trzeba się ogolić i pójść do roboty

h          E7     A/A7

By jutro kupić chleb.

 

A              (D7)                 A

Ale w nocy przyjdzie znów nostalgia,

D7                                        A A7

Przyniesie w dłoniach słony bryz,

D7                                 A                           fis

Usiądzie mi na kołdrze i w żagle z prześcieradła

h      E7    A/A7

Otuli moje sny.

A              (D7)             A

O samym środku niepogody,

D7                                         A A7

O falach stromych i wiatrach złych.

D7                                    A                 fis

Cyklon z podbitym okiem, ale jeszcze młody,

h             E7        A/A7

W pokoju zacznie wyć.

 

A              (D7)                 A

A potem pasat tu przyleci,

D7                                  A A7

Zatańczą bryzy ciepłych mórz.

D7                                    A                        fis

Zbudzona żona warknie: “Znów pobudzisz dzieci,

h                   E7        A/A7

Hej, mógłbyś zasnąć już.”

 

A              (D7)                 A

Lustro ma zapuchnięte oczy

D7                             A A7

I twarz jak rozłupany pień.

D7                              A                 fis

Cóż, trzeba się ogolić i pójść do roboty

H          E7     A/A7

By jutro kupić chleb.

Lodowe oscypki

C                                  d

Widziałem już góry jak góry wysokie

      G7                          C

z jodłami co szumią na szczycie.

         d                              G7

Choć los tuż nad Morskim usypał je Okiem 

                                       C

dorożką podjedziesz jak gość    

 

C                                  d

Słyszałem o górach co w wodzie po szyje

      G7                  C

skąpane i nie uwierzycie

         d                              G7

choć kości słoniowej nic bieli nie równe

                                         C

te są bielsze niż słoniowa kość.

     F

Ciekawe czy w górach lodowych         

                                          C

w schroniskach lodowe są szybki?

                                         d

Czy w górach lodowych lodowe góralki

   G7                       C

lodowe sprzedają oscypki?

 

    C                                  d

Pogadam z dziewczyną i jutro bym płynął

      G7                          C

oglądać was sople wielgachne.

         d                       G7

Czy jednak radosną uraczy mnie miną

                                       C

gdy wspomnę o lodach i krach?

 

        C                               d
Lecz jeśli mnie puści gdy ciuchem przekupię

      G7                       C

i rejsem lodowym zapachnie

         d                              G7

niech tylko wam góry wypływać mnie witać

                                        C

nie świta w tych lodowych łbach.

 

C                                  d

Lecz jeśli mnie puści gdy ciuchem przekupię

      G7                          C

i rejsem lodowym zapachnie

         d                              G7

to proszę was nocą nie płyńcie mnie witać.

                                       C

Bo wtedy pomyśleć aż strach.

     F
Ciekawe czy w górach lodowych
                                          C
w schroniskach lodowe są szybki?

                                         d

Czy w górach lodowych lodowe góralki

   G7                       C

lodowe sprzedają oscypki?

 

     F

Ciekawe czy w górach lodowych

                        C

Rosna lodowe lasy

                                          d

Czy w górach lodowych lodowi górale

G7                      C

Maja lodowe szałasy

 

     F

Ciekawe czy w górach lodowych         

                                          C

w schroniskach lodowe są szybki?

                                         d

Czy w górach lodowych lodowe góralki

   G7                       C

Mają lodowe bimbałki

 

     F

Ciekawe czy w górach lodowych

                        C

Mają lodowe skrzypkeczki

                                          d

Czy w górach lodowych lodowe góralki

G7                      C

Maja lodowe czapeczki

Piosenka na starość

   D                 fis        G                   Fis
O trzeciej nad ranem też może być pięknie
h                     E               e          A
Gdy masz już gotową na starość piosenkę
   D                 fis        G      Fis
O trzeciej nad ranem też może być pięknie
        e                  A          D
Gdy masz już na starość piosenkę.

    G                                A  
O trzeciej nad ranem, by sen mnie nie chwycił
   D
A dodam wracałem z Krynicy
        G                           A
Swe myśli skazałem na twórczą udrenkę
D
Pytając o nową piosenkę.
        h                                    fis
Sam nie wiem dlaczego lecz jakoś tak wyszło
     G                                    D
Że myśli wybiegły gdzieś w przyszłość
   e
A potem wróciły oznajmić w noc szarą
A
Potrzebna jest taka na starość

   G                                A
No cóż taka starość to rzecz raczej pewna
         D
Więc piosnka powinna być rzewna
   G                        A
A kiedy zalotnie kostucha już mruga
    D
Najlepsza jest taka niedługa
    h                             fis
Z talentu też wiele nie może mi zostać
G                                  D
Uznałem, że musi być prosta
  e  
I nagle postrzegam z radości pąsowy
     A
Że utwór na starość mam z głowy

   G                                    A
Ty też dziś już spróbuj coś z siebie wydusić
     D
Na starość piosenkę mieć musisz
     G                              A
Bo w radiu niestety, jak w lesie sarenek
D
Ubywa zwyczajnych piosenek
    h                      fis
O alternatywnej muzyczki dostatku
   G                              D
Ja wiem ale zanuć to dziadku
   e
niedługo piosenek, myślałem już w łóżku
  A
zabraknie dla przyszłych staruszków


    G                                A
A znów bladym świtem, często tak mniemam.
     D
Że cieszę się z tego czego nie mam
   G                            A
A nie mam cukrzycy, raka, podagry,
   D
a nawet nie trzeba mi Viagry
     h                                         fis
No może z tym wszystkim się trochę przechwalam
      G                             D
Lecz coś mi szepce do uszka
      e
Na śmiałą myśl nocą sobie pozwalam
A
Niech sprawdzi to jakaś staruszka


   D                 fis        G                   Fis
O trzeciej nad ranem też może być pięknie
h                       E         e          A
Gdy masz obok siebie gotową panienkę.


D                 fis        G                  Fis
O trzeciej nad ranem też może być pięknie
h                E          e          A
Gdy już na starość gotową trumienkę.

Halaba luby ley

h                                 D
Nad morzem stał mej matki dom,
G                    D    G                          h
– Halaba-luby-ley, halaba-luby-loby-ley!

h                    D
Lubili chłopcy odwiedzać ją.
Fis7                h
– Halaba-luby-ley!

h                                 D
Najczęściej młody Shallow Brown;
G                    D    G                          h
– Halaba-luby-ley, halaba-luby-loby-ley!

h                    D
Po nocach mą matkę do miasta brał.
Fis7                h
– Halaba-luby-ley!

h                                 D
Gdy ojciec wrócił, ech, na ląd,
G                    D    G                          h
– Halaba-luby-ley, halaba-luby-loby-ley!

h                    D
Zimny i pusty zastał dom.
Fis7                h
– Halaba-luby-ley!

h                                 D
Powiedział mi: Mój chłopcze, wiedz –
G                    D    G                          h
– Halaba-luby-ley, halaba-luby-loby-ley!

h                    D
Gdy pływasz, tak często zdarza się
Fis7                h
– Halaba-luby-ley!

h                                 D
Do portu wlókł się tak jak cień,
G                    D    G                          h
– Halaba-luby-ley, halaba-luby-loby-ley!

h                    D
A matka wróciła na drugi dzień.
Fis7                h
– Halaba-luby-ley!

Bosmanowa bossanowa

cis7                         fis7
Już światła milkną i cichną,
A7+        Gis7              cis7
Latarnia żegna mdłym blaskiem.
fis7
Księżyc nad wody toń już wypłynął
cis7
Księżyc nad wody toń już wypłynął
Dis7                        Gis7     H7
I nocną znów objął wachtę.

E
Brzmi cichutko bossanowa,
Bossanowa bosmanowa,
fis                           H7
Gdy z fajeczki siwy dym
                                   E     H7
Tańczy w bossanowy rytm.
E
Nawet w żagle dmucha wiatr,
Jakby bossanowę grał,
fis                                 H7
Gdy żeglarze w kojach śpią,
                                E    H7
Sny o lądach im się śnią.

cis7                                      fis7
Pan Bosman wszystkie zna morza,
A7+           Gis7       cis7
Przepłynął szlaki najdalsze.
fis7
Nocna znów zabrzmi dziś bossanowa,
cis7
Nocna znów zabrzmi dziś bossanowa,
Dis7                        Gis7     H7
A bosman czuwa uparcie.

E
Brzmi cichutko bossanowa,
Bossanowa bosmanowa,
fis                           H7
Gdy z fajeczki siwy dym
                                   E     H7
Tańczy w bossanowy rytm.
E
Nawet w żagle dmucha wiatr,
Jakby bossanowę grał,
fis                                 H7
Gdy żeglarze w kojach śpią,
                                E    H7
Sny o lądach im się śnią.

cis7                                 fis7
Dziś z fajką przysiadł się znużony,
A7+          Gis7          cis7
W odległe czasy spogląda.
fis7
Chciałby wspomnienia swoje dogonić,
cis7
Chciałby wspomnienia swoje dogonić,
Dis7                        Gis7     H7
Gdy wiatr usypia na lądach.


E
Brzmi cichutko bossanowa,
Bossanowa bosmanowa,
fis                           H7
Gdy z fajeczki siwy dym
                                   E     H7
Tańczy w bossanowy rytm.
E
Nawet w żagle dmucha wiatr,
Jakby bossanowę grał,
fis                                 H7
Gdy żeglarze w kojach śpią,
                                E    H7
Sny o lądach im się śnią.


Dis7 – 6,8,6,8,6,6

Ballada o przyjacielu (III)

Ref: d a E a (x 2

La, la…

 

a                                     E

Gdy z dnia na dzień się zjawi ktoś,
                             a

Kto w zasadzie ni brat ni swat –

                             G
Nie sądź z oczu i nie wróż z kart,
                            C      A7

Co naprawdę jest wart
                         d
Weź go w góry, do gór go wieź,
                             a

Tam uważnie nań spójrz i już
                                    E

Będziesz wiedział, czy zuch twój druch
                                 a A7

Poznasz, jaki w nim duch

Ref: d a E a (x 2

La, la…

a                     E

Jeśli złapie go strach i ach
                           a

Gdy rozkleja się gość, ma dość,
                       G

Ani wejść, ani zejść – i cześć,
                            C      A7

Na dół trzeba go nieść –

                                  d

Staszcz go na dół ze skał, jak chciał
                       a

I zapomnij, że znasz tę twarz
                           E

Taki w biedzie zawiedzie też,
                                 a A7

Nie wśród takich żyć chcesz

Ref: d a E a (x 2

La, la…

a                             E

Jeśli sam cię wiódł wzwyż i w przód,
                           a

Nie narzekał, że mróz, że mus –
                             G

A gdyś odpadł ze skał, spaść miał,
                          C      A7

Liną skórę z rąk zdarł

                             d

Jeśli trzymał rytm aż po szczyt
                             a

A na szczycie się śmiał, aż wstyd –
                             E

Sprawa jasna, że bez dwóch zdań
                             a A7

Możesz liczyć już nań

Włodzimierz Wysocki

Stary Dziadek

                 e      H7      e
Po drodze idzie stary dziadek,
        G               D       G      H7

Taki naprawdę stary dziad.
                 e       H7 e

Oczka ma smutne i kaprawe,
  C                 H7       e   (C7/H7)

I osiemdziesiąt parę lat.

 

            e           H7           e

I tak co wieczór nad Starą Świną
                  G       D               G      H7

Włóczy się takich dziadków sto.
                 e     H7            e

I gdzie ja pójdę ze swoją dziewczyną,
                C   H7                  e    (C7/H7)

Co oczka ma jak kwiatuszki lnu.

e      H7          e

Smutne jest życie starego faceta,
                   G      D             G    H7

Smutne jest życie i smutny los.
                       e       H7                 e

Bo nikt go nie kocha i nikt go nie czeka,
             C        H7              e      (C7/H7)

No i przeważnie ma pusty trzos.

 

                     e                      H7                     e

A więc gdzie taki dziadziuś ma chodzić na spacery,
                G               D                      G    H7

Gdzie na spacery ma taki dziadziuś iść?
                        e       H7                    e

Więc wy zakochani idźcie do jasnej cholery,
                     C         H7                       e  (C7/H7)

Bo dziadziuś będzie się przechadzał dziś.

Cumana (Rum i coca-cola) – II

              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                                       A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolca.
              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                 D7            E7            A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolaaara.


        A                                                          E7
Jeśli kiedyś tu na Trynidad, gorący Cię przyniesie wiatr,
Uwierzysz choćbyś był jak kloc, że Calypso rytm ma
             A
w sobie moc. 


              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                                       A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolca.
              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                 D7            E7            A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolaaara.

     A
To jankeski szyk, jankeski wdzięk w tutejszych
               E7
pannach zgasił lęk,
                                                                          A
więc dobry Boże siły daj, bo na wyspach teraz istny raj…


              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                                       A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolca.
              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                 D7            E7            A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolaaara.


        A
Gdy żołnierzyk zgrabny mundur ma, zaś Bill Crosby
            E7
swą piosenkę łka,
To zdarza się, normalna rzecz, że niejedno dziewczę
A
zechce mdleć.


              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                                       A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolca.
              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                 D7            E7            A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolaaara.

     A                                                                     E7
W tropikach ciepła noc jak koc, na plaży można całą noc. 
A rankiem, by ostudzić żar dwa kroki masz do
A
rześkich fal.



              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                                       A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolca.
              A                                            E7
Chłodny rum i coca-cola w drodze do Cumana,
                                 D7            E7            A
Gdzie córka i mama robią cuda za dolaaara.

Plasterek cytryny i ja

Capo: IV

 

a

Na koniec ciężkiego dnia, na koniec ciężkiego dnia

                                                        d

Gdy słońce już w lesie zaczyna się chować

To nie wiem jak wy, ale ja, to nie wiem jak wy, ale ja

E7                                                F7 E7 a

Ja lubię tak sobie ot ciut … pożeglować

a

Szklaneczka cieszy się, bo; szklaneczka cieszy się, bo

                                            d

Bo widzi, że coli butelkę wytaczam

I przypomina mi o…, i przypomina mi o…

E7                                F7 E7 a

O odrobinie rudego… whiskacza,

 

      a7                                              d

Od brzegu szklanego, po szklany horyzont

          F          E7              a      E

Gdzie szronu rozpina się mgła

      a                                                  d

Płyniemy spokojnie, pośpiechem się brzydząc,

     F          E7        a  E7

Plasterek cytryny i ja

      a

Nie raz słyszałem już, że; nie raz słyszałem już, że

                                                       d

Że takie wieczorne pływanie mnie zgubi

A ja właśnie taki mam styl, a ja właśnie taki mam styl

          E7                                     F7 E7 a

Niech każdy tak sobie żegluje – jak lubi

        a

Lecz jeśli martwi was fakt, lecz jeśli martwi was fakt,

                                                    d

Że rejsy zaczynać wieczorem najtrudniej

W porządku przyrzekam wam dziś, w porządku przyrzekam wam dziś,

      E7                                          F7 E7 a

Od jutra już zacznę wypływać … w południe

(Od jutra już zacznę wypływać … o siódmej)

 

      a7                                              d

Od brzegu szklanego, po szklany horyzont

          F          E7              a      E

Gdzie szronu rozpina się mgła

      a                                                  d

Płyniemy spokojnie, pośpiechem się brzydząc,

     F          E7        a  E7

Plasterek cytryny i ja

cis

Na koniec ciężkiego dnia, na koniec ciężkiego dnia

                                                        fis

Gdy słońce już w lesie zaczyna się chować

To nie wiem jak wy, ale ja, to nie wiem jak wy, ale ja

Gis7                                                A7 Gis7 cis

Ja lubię tak sobie ot ciut … pożeglować

cis

Szklaneczka cieszy się, bo; szklaneczka cieszy się, bo

                                            fis

Bo widzi, że coli butelkę wytaczam

I przypomina mi o…, i przypomina mi o…

Gis7                                A7 Gis7 cis

O odrobinie rudego… whiskacza,

 

      cis7                                              fis

Od brzegu szklanego, po szklany horyzont

          A          Gis7              cis      Gis

Gdzie szronu rozpina się mgła

      cis                                                 fis

Płyniemy spokojnie, pośpiechem się brzydząc,

     A          Gis7     cis  Gis7

Plasterek cytryny i ja

      cis

Nie raz słyszałem już, że; nie raz słyszałem już, że

                                                       fis

Że takie wieczorne pływanie mnie zgubi

A ja właśnie taki mam styl, a ja właśnie taki mam styl

          Gis7                                     A7 Gis7 cis

Niech każdy tak sobie żegluje – jak lubi

        cis

Lecz jeśli martwi was fakt, lecz jeśli martwi was fakt,

                                                    fis

Że rejsy zaczynać wieczorem najtrudniej

W porządku przyrzekam wam dziś, w porządku przyrzekam wam dziś,

      Gis7                                          A7 Gis7 cis

Od jutra już zacznę wypływać … w południe

(Od jutra już zacznę wypływać … o siódmej)

1   2   3   4   5   6   7   8   9  10
E |—|—|—|—|-O-|—|—|—|—|—
H |—|—|—|—|-O-|—|—|—|—|—
G |—|—|—|—|—|-O-|—|—|—|—
D |—|—|—|—|-O-|—|—|—|—|—
A |—|—|—|—|—|—|-O-|—|—|—
E |—|—|—|—|-O-|—|—|—|—|—

Pod Sztokfiszem

          A                   cis

Świat nabił nas w butelkę,
     D                 A

Za nasza poniewierkę,
     A               cis                h E7

Za pieski los i pieski, pieski wikt.
        A                        cis

Dziś dymią wszystkie czuby,
       D                  A

Dziś śpiewa cały kubryk:
E7                                     A      E

– Panieneczki, otwierajcie drzwi!

        A                   E7     A

“Pod Sztokfiszem” parę chwil!
                 A            E7            A

Brzuch jak beczka – w beczce gin.
A                              fis                     H7     E7

Nim na morze wypłyniemy, znów na morze,
     A                    cis

To jeszcze, miła, nalej mi,
     D                 A

Bo jutro będzie gorzej,
E7                                  A E

Jeśli się do jutra będzie żyć!

          A                   cis

Choć ciągle porty zmieniasz,
     D                       A

Jednaka wszędzie cena.
     A                  cis                      h E7

Gorzałki łyk jest droższy niż twój łeb!
        A                        cis

Masz długi w czarciej kasie,
       D                  A

Więc nalej, póki da się,
E7                                         A      E

Z pełną szklanką dolę swoją klep!

Chciałem być żeglarzem

C                    G             F                       C
Chciałem być żeglarzem, ale wziął mnie strach,
C                  G        F                           C
Że mój okręt zginie gdzieś w dalekich mgłach.
C                   E7                                   a
Bałem się, że człowiek w morzu może zgnić

C                  G         F                   C

I że rum ochrzczony będę musiał pić.
C                   E7                                   a
Bałem się, że człowiek w morzu może zgnić
C                  G         F                   C
I że rum ochrzczony będę musiał pić.

C                    G             F                       C
Chciałem być żeglarzem, ale wziął mnie strach,
C                  G       F                      C
Bo jak tu zostawić dziewczynę we łzach,
C                      E7                                     a
No i w każdym porcie ładnych dziewczyn sto?

C                    G             F                       C

Nie chcę być żeglarzem, bo nie zdrowe to.
C                      E7                                     a
No i w każdym porcie ładnych dziewczyn sto?
C                    G             F                       C
Nie chcę być żeglarzem, bo nie zdrowe to.

C                    G             F                       C
Chciałem być żegarzem, los inaczej chciał
C                  G       F                      C
I zamiast sztormiaka gitarę mi dał.
C                      E7                                     a
Widać w moich kartach tak już musi stać,


C                    G             F                   C
Że wy macie pływać, a ja dla was grać.
C                    G             F                       C
Że wy macie pływać, a ja dla was grać.

Gdzieś tam – IV

            C                           h           E7
Gdzieś tam, na krańcach Wielkiej Wody,
            a                        B          C7
Gdzieś tam, gdzie giną ludzkie drogi,
            F                          e
Gdzieś tam, gdzie siedzi stary, dobry Bóg,
        d                    G7              C
Jest dom naszych wszystkich dusz.


            C                       h              E7
Gdzieś tam, w syntezie wszelkich Światów,
            a                       B    C7
Gdzieś tam, bez wiary, bez dogmatów,
F                e
Wśród naturalnych praw,
           d                    G7   C          G
Do załatwienia mam parę spraw.

      E7                          a                                       D7
Po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte…
D7                       G7        G
I co to życie było warte?


            C                            h       E7
Gdzieś tam, gdzie nieśmiertelne żyje,
            a                           B         C7
Gdzieś tam, gdzie źródło prawdy bije,
          F                e
Gdzie zło i dobro traci sens,
           d      G7     C       G
W ostatni popłynę rejs.


C                     h       E7
Gdzieś tam, na drugą stronę cienia,
            a                           B         C7
Gdzieś tam, gdzie duch materię zmienia,
F                e
Przejmę ostatnią z wacht,
      d      G7     C        G
Do kei przytulę jacht.


      E7                          a                                       D7
Po pierwsze, po drugie, po trzecie, po czwarte…
D7                       G7        G
I co to życie było warte?


            C                           h           E7
Gdzieś tam, na krańcach Wielkiej Wody,
            a                        B          C7
Gdzieś tam, gdzie giną ludzkie drogi,
            F                          e
Gdzieś tam, gdzie siedzi stary, dobry Bóg,
        d                    G7              C       G
Jest dom naszych wszystkich dusz.

Po wodzie pianą

d                                   B7       A7
Gdzieś zawieruszył się widnokrąg
d                          B7        A7
I nie ma gwiazd, i nie ma słońc,
d            A                    d            G
I tylko w oczach plamy ostre jak korkociąg
g        A7      d
Zagęszczają mrok.


d                                   B7 A7
A gdyby mnie spytano, po co
d                           B7             A7
Tak bardzo wzrok wytężać w noc –
d                 A                  d                        G
Odpowiem, że to nie ma nic wspólnego z nocą.
g                A7   d
Noc ma na imię los.

C              A7       B   A7       d
I gdybym chociaż Ciebie nie lubił,
C              A7          B            A7       d
Gdybym naprawdę szczerze Ciebie klął.
g        A7           d          G
Życie pisane na wodzie pianą,
g              A7 d
Pół życia, pół zguby.
g        A7           d          G
Życie pisane na wodzie pianą,
g             A7     d
Życie jak wielki sztorm.


d                                 B7 A7
Ja płynę a sternikiem okręt,
d                                      B7             A7
Ze sztormu w sztorm, ze sztormu w sztorm.
d                 A              d                     G
Gdy słońce się rozpali jak miedziany ołtarz,
g            A7     d
Oświetli drugie dno.

d                           B7 A7
Ocean kipi białym wierszem,
d                    B7       A7
A w jego rytm bieleje skroń.
d                    A                   d                       G
Pod mokrym swetrem rdzą zachodzi nawet serce
g            A7     d
I tak za rokiem rok.


C              A7       B   A7       d
I gdybym chociaż Ciebie nie lubił,
C              A7          B            A7       d
Gdybym naprawdę szczerze Ciebie klął.
g        A7           d          G
Życie pisane na wodzie pianą,
g              A7 d
Pół życia, pół zguby.
g        A7           d          G
Życie pisane na wodzie pianą,
g             A7     d
Życie jak wielki sztorm.

SHENANDOAH

C                                F C
O Missouri, Ty wielka rzeko!
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                        e (G)   C
Wigwamy Indian na jej brzegach,
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.


C                                   F C
O Shenandoah, jej imię było,
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                        e (G)   C
I nie wiedziała, co to miłość.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.


C                                F C
Aż przybył kupiec i w rozterce
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                        e (G)   C
Jej własne ofiarował serce.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.

C                                       F C
A stary wódz rzekł, że nie może
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                                  e (G)   C
Białemu córka wodza ścielić łoże.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.


C                                              F C
Lecz wódka białych wzrok mu mami;
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                       e (G)   C
Już wojownicy śpią z duchami.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.


C                                            F C
Wziął czółno swe i z biegiem rzeki
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                            e (G)   C
Dziewczynę uwiózł w kraj daleki.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.

C                                        F C
O, Shenandoah, czerwony ptaku,
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                                e (G)   C
Wraz ze mną płyń po życia szlaku.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.


C                                  F C
O, Missouri, Ty wielka rzeko!
            F                           e
– Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?
a                         e (G)   C
Wigwamy Indian na jej brzegach.
(G7) C                    e       /F/            C     G7     C
– Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.

Paw blues

                               E

Przyszedł do mnie paw.
Powiedział mi: Dzień dobry Panu!
                  A7

A niech go szlag!

                                                  E
Do strasznego przywiódł mnie stanu!
    H7
O pawiu!
A7                H7                     E

Utop w morzu swój wstrętny łeb!
A7 E H7

                      E

Ten wstrętny paw
Przez burtę już wpół mnie kładzie!
                  A7

Treści i kwasy
                             E

Szlajają już po pokładzie!
    H7
O pawiu!
A7                H7                     E

Utop w morzu swój wstrętny łeb!
A7 E H7

                   E

Żołądek mi skręcił
Wątrobę mi wynicował!
                  A7

A niech go szlag!
                                              E

Dlaczego chce, żebym chorował?
    H7
O pawiu!
A7                H7                     E

Utop w morzu swój wstrętny łeb!
A7 E H7

                   E

Poszedł już paw!
Cholera wie, kiedy znów przyjdzie!
                  A7

A niech go szlag!
                                             E

Przez niego znów obiad wystygnie!
    H7
O pawiu!
A7                H7                     E

Utop w morzu swój wstrętny łeb!
A7 E H7

Byle dalej – III

d G C
Byle dalej i dalej, i dalej, i dalej, i dalej…


d                G
W mroku na przystanku wsiadam,
C                                     a
W tłumie zapomnianych dłoni.
d                              G
Razem z deszczem na mnie spada,
C                     C7
Sen wyśniony, wymarzony…


d                       G
Znowu wieczór, powrót z pracy,
C                                       a
W szybie cień zmęczonej twarzy
d          G
I latarni światła spacer.
         F                   C
Chcę inaczej żyć… Inaczej.

C
Móc nie słuchać cudzych rad,
d
Byle w uszach szumiał wiatr…
G                         F
Z wędrującą falą gnać,
        C
Byle dalej…


C
Nie żegnając dawnych dróg,
d
W żaglach sen odnaleźć mógł
G                      F
Aż po brzegów zawołanie:
           C
…Byle dalej…


d G C
Byle dalej i dalej, i dalej, i dalej, i dalej…

d                   G
Zakołysał się autobus,
C                             a
Na pustkowiu drzwi otwarte.
d                      G
Może złapię w kroplach deszczu,
C                        C7
Chwycę prawdę, że odnajdę…


d                G
W nocy sny wzburzone biją
C                                   a
W odchodzących burty kutrów,
d                         G
Ku wzburzonym pędząc wichrom.
         F                          C
Może minie świat mych smutków?


C
Móc nie słuchać cudzych rad,
d
Byle w uszach szumiał wiatr…
G                         F
Z wędrującą falą gnać,
        C
Byle dalej…


C
Nie żegnając dawnych dróg,
d
W żaglach sen odnaleźć mógł
G                      F
Aż po brzegów zawołanie:
           C
…Byle dalej…



d G C
Byle dalej i dalej, i dalej, i dalej, i dalej…

Jedna miła pani

A                     h      E                    D A

Jeden ma za mało, drugi ma za dużo
A                 h                   E     A

By Małym Księciem być lub Różą.

 

A                h      E               D                      A

Jedna miła pani pomyślała, że mam kwiaty dla niej.

A                        h            E                         A

Zapachniała jak róża, jak bez i już ze mną jest.
A                     h     E                  D             A

A ten chłopak drugi dla tej pani popadł w długi.
A                           h      E                 D            A

Chciał się rzucić z wieży, bo ta pani jemu się należy.

 

A          h     E                       A

Kto to wie, gdzie tu sens tkwi
A          h      E                         A

I który z nas jest bardziej męski?
A                     h      E                    D A

Jeden ma za mało, drugi ma za dużo
A                 h                   E     A

By Małym Księciem być lub Różą.

A                      h        E                   D             A

Lecz po jakimś czasie, gdy zabrakło forsy w kasie,
A                    h        E                            A

Kiedy zwiędły róże i bez, ona z tamtym jest.
A                     h      E                       D             A

A ten chłopak drugi czemuś bardzo mnie nie lubi,
A                              h          E                      D       A

Chce mnie zamknąć w wieży. Mówi, że tak się należy.

 

A          h     E                       A

Kto to wie, gdzie tu sens tkwi
A          h      E                         A

I który z nas jest bardziej męski?
A                     h      E                    D A

Jeden ma za mało, drugi ma za dużo
A                 h                   E     A

By Małym Księciem być lub Różą.

 

A                 h            E                         D                  A

Popłynąłem w morze, myślę: “w morzu wszystko złożę”.
A                       h     E            D                A

Wracam za pół roku, a na kei pani ze łzą w oku.
A                         h      E                   D           A

Pytam, gdzie ten drugi, a on znowu popadł w długi
A              h      E                     D   A

I by kupić kwiaty zamustrował na rybaki.

A                     h     E                  A

Niech powie ktoś, kto wiedzy liznął,
A          h      E                         A

Który z nas lepszym jest mężczyzną?
A                  h      E                   D A

Może to za mało, może to za dużo
A                 h                   E     A

By Małym Księciem być lub Różą.

 

A                    h   E                      D           A

Było to przed laty. Zwiędła pani, zwiędły kwiaty.
A                 h        E               D         A

On jest kapitanem, a ja sobą już zostałem,
A            h           E                         D       A

Ale dalej nie wiem, kto kamieniem, a kto chlebem?
A                     h       E                      D        A

Czy są ważne kwiaty, czy też lepiej być bogatym?

 

A                   h     E                      A
Lecz jedną rzecz już dziś wam powiem.
A           h  E                A

Myślę, że, że każdy człowiek
A                     h      E                    D A

Zwykle ma za mało albo ma za dużo
A                 h                   E     A

By Małym Księciem być lub Różą.

Struna za struną – II

      d
Nie kazała mi przysięgać
      a
Na kolanach, że nie zdradzę,
          G                  G7                 C A7
Dotąd zawsze tego chciała, teraz nie.
          d
Tylko tajemniczym szeptem
       a
Rozkazała coś gitarze
H7                                E7                    a E7 a
I odchodząc rzekła: “…No to – trzymaj się.”


E              E7     a
Struna za struną wciąż się rwie,
E              E7  a                 A7
Już pękła “H”, a wcześniej “E”.
d                           a
Pewnie klasyczna wada fabryczna,
H7           E7          a E a
Albo korozja mi je żre.


d
Minął tydzień i już porcik,
a
Bar i piwo słodko niańczy,
G                                  G7                   C A7
Ech, Hiszpance jakiejś dałem porwać się.
d
A wieczorem przy kolacji,
              a
Chłopcy śpiewać chcą, potańczyć,
H7                                 E7                 a E7 a
Ja gitarę biorę, patrzę – pękła struna “G”.

E              E7     a
Struna za struną wciąż się rwie,
E              E7  a                 A7
Już pękła “H”, a wcześniej “E”.
d                           a
Pewnie klasyczna wada fabryczna,
H7           E7          a E a
Albo korozja mi je żre.


       d
A w Lizbonie prosi Zdzichu,
     a
Że turystkę spotkał – Szwedkę,
      G               G7            C A7
Ale ta ze sobą koleżankę ma.
              d
Trudno – idę – przecież w biedzie,
             a
Żeglarz kumpla nie zawiedzie,
       H7                    E7                 a E7 a
Gdy wróciłem pękła cicho struna “H”.


E              E7     a
Struna za struną wciąż się rwie,
E              E7  a                 A7
Już pękła “H”, a wcześniej “E”.
d                           a
Pewnie klasyczna wada fabryczna,
H7           E7          a E a
Albo korozja mi je żre.

       d
No i wreszcie w Neapolu
       a
Były tańce i dziewczyny,
        G                     G7                  C A7
Tam żeglarzy lubią, tam się o nas dba.
          d
A gdy rano powróciłem,
           a
To nie mogłem dojść przyczyny,
           H7              E7            a E7 a
Czemu pękły obie “E” i “D”, i “A”.


E              E7     a
Struna za struną wciąż się rwie,
E              E7  a                 A7
Już pękła “H”, a wcześniej “E”.
d                           a
Pewnie klasyczna wada fabryczna,
H7           E7          a E a
Albo korozja mi je żre.


        d
Cały czas w powrotnej drodze
       a
Zakładałem nowe struny,
        G                    G7                 C A7
Lecz pękały – jakże dziwny to przypadek.
         d
A tak chciałem móc na powitanie,
            a
Zagrać i zaśpiewać mojej żonie
     H7     E7 a E7 a
Ulubioną jej lambadę.


E              E7     a
Struna za struną wciąż się rwie,
E              E7  a                 A7
Już pękła “H”, a wcześniej “E”.
d                           a
Pewnie klasyczna wada fabryczna,
H7           E7          a E a
Albo korozja mi je żre.


         d
Staję w drzwiach, zaczynam śpiewać,
        a
A to, co się później stało,
        G                G7                        C A7
Było gorsze niźli sztorm, czy salmonella.
          d
Teraz drapiąc się po gipsie,
        a
Dam wam radę taką małą,
      H7                       E7             a E7 a
Nie śpiewajcie nigdy żonom a cappella.

Pieśń gruzińska – II

                a                                                                  d

Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę,

          G                                                        C E7

A gdy winnym owocem gronowa obrodzi mi wić,

             a                                                           d

Zwołam wiernych przyjaciół i serce przed nimi otworzę…

      E7                                                                a      E7

Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

 

                  a                                                      d

Cóż, czym chata bogata! Darujcie, że progi za niskie,

             G                                                                           C E7

Mówcie wprost, czy się godzi siąść przy mnie, ucztować i pić.

              a                                                       d

Pan Bóg grzechy wybaczy i winy odpuści mi wszystkie. . .

      E7                                                                a      E7

Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

               a                                                               d

W czerni swej i czerwieni zaśpiewa mi znów moja Dali,

             G                                                                   C E7

Runę w czerni i bieli do stóp jej, niech przędzie swą nić!

      a                                                         d

I o wszystkim zapomnę i umrę z miłości i żalu. . .

      E7                                                                a      E7

Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

 

           a                                                                d

A gdy zmierzch się zakłębi i cienie po kątach się splotą,

               G                                                                 C E7

Niech się cisną do oczu, niech wiecznie pozwolą mi śnić

          a                                                              d

Płowy bawół i orzeł srebrzysty i pstrąg szczerozłoty. . .

      E7                                                                a      E7

Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

Trzy pytania – II

       a                                                                            d Urodzeni po wojnie choć przed wojną – tu jest prawie zawsze           G                                                             C E7 wysnuwaliśmy wolno z kłębka losu szarawą tę nić            a                                                      d podfruwając ku niebu biało-czerwonym latawcem próbowaliśmy:    E7                                               a      E7 …można? …trzeba? a jak chcemy żyć?                a                                                             d Przebiegaliśmy młodość za piłką, dziewczyną i … Read more

Kołysanka

C                        a
Już nie mów nic, daj nocy sen,
d                              G
Milczeniem śpiewaj kołysanki,
     C                 a
Spokojną falą, falą pieść,
d                                   G
Bo słów ci przecież nie wystarczy,
E7               a
nie wystarczy słów

                                  F
By morzu podarować wiersz,
                                   G
By morzu podarować wiersz,
                        C
Ostatni wiersz, ostatni…
F                                 d
Bo to jest nasz ostatni rejs,
                                    E7
Bo to jest nasz ostatni rejs,
a         G
Ostatni…

      C                        a
Już nie mów nic, daj usnąć już,
d                              G
Los światła swoje też pogasił
     C                 a
I tylko księżyc blaski wzniósł,
d                               G
Aby z wysoka uśpić wanty,
     E7          a
aby wanty uśpić

                                  F
By morzu podarować wiersz,
                                   G
By morzu podarować wiersz,
                        C
Ostatni wiersz, ostatni…
F                                 d
Bo to jest nasz ostatni rejs,
                                    E7
Bo to jest nasz ostatni rejs,
a         G
Ostatni…

      C                        a
Już nie mów nic, ty stary wiesz,
d                                         G
Że sen zbyt długo trwał nie będzie,
     C                 a
A droga, którą trzeba przejść,
d                                           G
Przez najtrudniejsze ścieżki wiedzie.
E7                a
Najtrudniejsze ścieżki.

                                  F
By morzu podarować wiersz,
                                   G
By morzu podarować wiersz,
                        C
Ostatni wiersz, ostatni…
F                                 d
Bo to jest nasz ostatni rejs,
                                    E7
Bo to jest nasz ostatni rejs,
a         G
Ostatni…

Łódki – II

a d E7 a

a                       d 

Siedzi w niebie siwy anioł,
E7                a

ostry ma scyzoryk
a               d

I tak sobie w ciszy struga,
G                   C

struga łódki z kory.
d

I sam nie pamięta
d            a

ile to już lat
a                 d

wystrugane z kory łódki
E7                  a

puszcza anioł w świat.

a                       d 

W łódce miejsca nie za wiele,
E7                a

ot, dla jednej duszy,
a                  d

co ją z ziemi do anioła
G                       C

łódka przewieźć musi.
d

Lecz gdy miłość wielka
d                     a

trudno rozstać się,
a                     d

w jednej łódce hen do nieba
E7                  a

płyną dusze dwie.

a                  d 

I nam może też już anioł
E7                a

takie łódki struga.
a                  d

Gdy je puści niech ich droga
G                   C

do nas będzie długa.
d

I niech błądzą w chmurach
d                   a

cieszy każdy dzień,
a                   d

nim z błękitu spłynie ku nam
E7                  a

małej łódki cień.

Skip to content